Komisarz Forst Forst Remigiusza Mroza - kolejność serii i recenzja książek

Była już ekranowa fikcja, bylo true crime na ekranie i w prawdziwym życiu, przyszedł czas na fikcję literacką. Na początek wybrałam dość obszernie - całą serię o Komisarzu Forscie Remigiusza Mroza.

Zacznę od tego, że opisywanie całej serii jest stosunkowo trudne bez spoilerowania, ale spróbuję. Dla niewtajemniczonych zacznę od krótkiego wprowadzenia i informacji w jakiej kolejności czytać serię Remigiusza Mroza. Chociaż może najpierw krótko przedstawię samego autora.

Remigiusz Mróz urodził się 15 stycznie 1987 roku w Opolu. To jeden z najpopularniejszych autorów kryminałów w Polsce. Debiutował w 2013 roku i od tego czasu wydał ponad 50 książek, w tym kilka pod pseudonimem: Ove Løgmansbø. Zatem publikuje od niespełna 12 lat, co daje ponad 4 książki rocznie. Mało który autor jest tak płodny, jeszcze chwila a pod względem ilości przebije króla horroru i thrillera  - Stevena Kinga. Z wykształcenia jest doktorem nauk prawnych, a z zamiłowania autorem kryminałów i powieści sensacyjnych. Do jego najpopularniejszych bohaterów należą: Komisarz Wiktor Forst, Joanna Chyłka oraz Gerard Edling.

Ale wróćmy do Wiktora Forsta. Na dzień dzisiejszy (lipiec 2025) w serii ukazało się 10 tomów:

1."Ekspozycja"

2. "Przewieszenie"

3. "Trawers"

4. "Deniwelacja"

5. "Zerwa"

6. "Halny"

7. "Przepaść"

8. "Widmo Brockenu"

9. "Berdo"

10. "Kasprowy"

Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim w Tatrach, ale od czasu do czasu autor przenosi nas w inne lokalizacje. Razem z Forstem podróżujemy m.in. do Krakowa, w Bieszczady, na Ukrainę, Słowację, ale i do odległego Dubaju czy Rosji.

Zacznijmy od tomu pierwszego, w którym poznajemy bohaterów. 

W Tatrach dochodzi do brutalnego morderstwa. Turyści odkrywają nagie zwłoki powieszone na krzyżu na szczycie Giewontu. Na miejsce zostają wysłani policjanci, a wśród nich dość charakterystyczny komisarz - Wiktor Forst. Z wyglądu przypominający bardziej drwala niż policjanta: z kilkudniowym zarostem na twarzy, w koszuli w kratę i wytartych jeansach.  Jego zachowaniu raczej też bliżej do kogoś, komu brakuje ogłady.

Tak szybko, jak Forst zostaje przydzielony do sprawy, tak samo szybko zostaje od niej odsunięty oraz zawieszony w obowiązkach. Zostaje mu odebrana odznaka i broń służbowa. Policjant jednak nie daje za wygraną i rozpoczyna prywatne śledztwo w tej sprawie - jednocząc siły z dziennikarka Olgą Szrebską. Komisarz wraz z dziennikarka przekraczają granice prawa i szybko stają się poszukiwani przez policję (jednak nie ukrywajmy, nie robią tego z wyboru, po prostu nie mają innego wyjścia). W tle mamy tajemnicze numizmaty, wątek historyczny, spisek z udziałem wysoko postawionych polityków. Podsumowując - dzieje się wiele.

Kolejne tomy to kolejne morderstwa i zagadki. Początkowo wszystkie związane z zabytkowymi monetami zostawianymi przy ofiarach. Jest to specyficzny podpis mordercy i jedyny trop policji. Dopiero w późniejszych tomach mamy nowe wątki, niezwiązane z pierwszym przestępstwem. M.in. spisek na najwyższym szczeblu państwowym.

Warto zwrócić uwagę na specyficzną relację Wiktora Forsta i jego przełożonego - Zygmunta Osicy - niby się nie lubią, wręcz znieść się nie mogą, ale jeden za drugim wskoczyłby w ogień. Ich relacji przypomina mi trochę relację ojca i syna. Osica mimo wszystko gotów jest bronić Forsta i pomagać mu w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji.

Powieść (mam tutaj na myśli całą serię) jest zaskakująca i intrygująca. Niejednokrotnie obrót wydarzeń wprawia czytelnika w osłupienie. Znajdziemy tu wątki kryminalne i psychologiczne. Oczywiście mamy w niej wiele fragmentów, które są nudne i monotonne (jak dla mnie do pominięcia) - ale wiadomo, w takim tasiemcu zawsze należy się ich spodziewać - jakoś trzeba zapełnić te 4,5 tysiąca stron.

Nad nieprawdopodobnością wydarzeń nie będę się rozwodzić - jesli szukacie czegoś wysoce prawdopodobnego, zdecydowanie nie jest to seria dla Was.

Chciałam jednak wspomnieć o tym, że chociaż Forst kreowany jest na drania, chama, buca i gbura, budzi ogromną sympatię i czytelnik po prostu go lubi. Tym trudniej czasem czyta się o kolejnych nieszczęściach spadających na tego biednego człowieka. Czytając kolejne tomy, zadawałam sobie pytanie: "Co jeszcze spotka tego nieszczęśnika?". Kiedyś, chyba w gimnazjum, mieliśmy do napisania rozprawkę na temat: "Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Uzasadnij twierdzenie powołując się na wybrane utwory literackie" - gdyby kiedykolwiek przyszło Wam pisać wypracowanie na ten temat - macie jednego bohatera podanego na tacy.

W tym momencie musi znaleźć się ostrzeżenie: seria o komisarzu Forście jest wyjątkowo wciągająca. Nie zliczę, ile razy miałam już kończyć, ale nie mogłam się oderwać. Oczywiście niektóre zabiegi zastosowane przez autora nie przypadły mi do gustu, ale nie napiszę jakie, żeby czytającym nie zepsuć niespodzianek zawartych m.in. w czwartym i dziesiątym tomie powieści. Jeśli przeczytacie i domyślicie o co mi chodziło, dajcie znać w komentarzach. 

I tu muszę dodać jeszcze coś od siebie: Czapki z głów Panie Mrozie za tych 50 napisanych powieści, ja tu pisze i pisze i nie mogę skończyć krótkiego posta. 

Teoretycznie mogłabym jeszcze napisać coś o ekranizacji Netfliksa, ale obejrzałam i nie chcę do tego wracać, bo serce boli...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W mrocznym świecie Dextera

Wprowadzenie

True crime na ekranie - historia Jeffreya Dahmera